Toyota stworzyła małe roboty, które mają wywoływać instynkt macierzyński

Toyota Motor Corp w poniedziałek przedstawiła robota mieszczącego się w dłoni. Nazwany Kirobo Mini, został zaprojektowany jako syntetyczny, niemowlęcy towarzysz dla Japonek, gdzie gwałtowny spadek urodzeń sprawił, że wiele kobiet jest bezdzietna.

oyota zamierza sprzedawać Kirobo Mini w cenie 392 dolarów, urządzenie mruga i mówi podobnym do dziecka, wysokim głosem. Robociki będą dostępne w przyszłym roku i dołączą do rosnącej listy „robotów-towarzyszy”.

W Japonii panuje kryzys demograficzny, według statystyk rządowych jedna na 10 kobiet nigdy nie wyszła za mąż, a urodzenia poza małżeństwem są w Japonii znacznie gorzej widziane niż w krajach zachodnich. Pojawiły się opinie, że mini roboty mają symulować dziecięcego pasażera i w ten sposób wywoływać instynkt macierzyński u japońskich kobiet.

źródło: zmianynaziemi.pl
Czytaj: Toyota stworzyła małe roboty, które mają wywoływać instynkt macierzyński

Podróż na Marsa nierealna?

Podróż na Marsa nierealna?Uczestnicy marsjańskiej wyprawy, po powrocie na Ziemię mogą nic nie pamiętać – twierdzą naukowcy z University of California w Irvine. Wyniki badań prowadzonych na szczurach wskazują, że długotrwałe działanie promieniowania kosmicznego może prowadzić do istotnego upośledzenia funkcji poznawczych mózgu i demencji. Artykuł na ten temat publikuje w internetowych „Scientific Reports” czasopismo „Nature”. Wskazuje on na to, że problemy związane z planowaniem takiej podróży mogą być jeszcze poważniejsze, niż do tej pory przewidywano.

źródło: rmf nauka
Czytaj: Podróż na Marsa nierealna?

W najbliższych latach, roboty mogą zabrać w USA nawet 25% stanowisk pracowniczych

Badając duże przedsiębiorstwa w różnych branżach, analitycy prognozują, ze automatyzacja usunie 22,7 mln miejsc pracy do 2025 roku. Raport zatytułowany „Przyszłość pracy 2025: praca razem z robotami” został opublikowany przez Forrester Research w tym tygodniu.

źródło: zmianynaziemi.pl
Czytaj: W najbliższych latach, roboty mogą zabrać w USA nawet 25% stanowisk pracowniczych

Ile wody pić? Ile chcesz!

Ile wody pić? Ile chcesz!Australijscy naukowcy dodają swoje trzy grosze do dyskusji o tym, ile wody powinniśmy pić. Na łamach czasopisma „Proceedings of the National Academy of Sciences” przekonują, że żadne z góry narzucone normy nie mają sensu, a my powinniśmy przede wszystkim słuchać swojego organizmu. Wyniki ich badań pokazują, w jaki sposób ciało samo daje nam znać, gdy ma dość.

źródło: rmf nauka
Czytaj: Ile wody pić? Ile chcesz!

Skutki uboczne prosto z… komputera

Skutki uboczne prosto z... komputeraKomputerowa analiza danych może pomóc ochronić nas przed szkodliwymi skutkami interakcji leków – przekonują na łamach czasopisma „Journal of the American College of Cardiology” naukowcy z Columbia University Medical Center i tamtejszego Data Science Institute. Dzięki ich pracy udało się przewidzieć niebezpieczne dla serca skutki równoczesnego zażywania popularnego antybiotyku i leku na zgagę.

źródło: rmf nauka
Czytaj: Skutki uboczne prosto z… komputera

Chińczycy przegonili świat – ten satelita wyprzedza wszystko, co zrobił zachód

Chińczycy jako pierwsi na świecie umieścili na orbicie okołoziemskiej satelitę do łączności kwantowej. Do tej pory nikomu się to wcześniej nie udało. Co to oznacza w praktyce? Państwo środka uzyskało właśnie technologię, dzięki której może się komunikować nawet w kosmosie z prędkością wyższą, niż prędkość światła. Do tego, nie da się obecnie podsłuchać czy też rozszyfrować przesyłanych w ten sposób danych. Czeka nas prawdziwa rewolucja telekomunikacyjna, a przesyłanie ogromnych ilości danych na drugi koniec świata stanie się szybsze, tańsze i bezpieczniejsze.
źródło: tech.wp.pl
Czytaj: Chińczycy przegonili świat – ten satelita wyprzedza wszystko, co zrobił zachód

Ile dzieje się w internecie w ciągu jednej minuty?

Klik, klik klik, przekopujecie się przez zakamarki internetu. Klik, klik, klik, trafiacie tutaj. W czasie, w którym zdążyliście przeczytać te zdania, przez Skype odbyło się ponad 4000 rozmów. Wyszukano ok. 300 000 fraz w Google.

Tak, już 400 lat temu ludzie narzekali na przeciążenie informacją. A teraz informacji jest jeszcze więcej. Dziś w ciągu doby dociera do nas tyle treści, ile nasi dziadkowie konsumowali średnio przez całe swoje życie!

W momencie, gdy czytacie ten tekst, na świecie:

– wysłano 150 000 000 maili

– obejrzano 2 780 000 filmów na YouTube

– w Google wykonano 2 500 000 wyszukań

– pobrano 51 tysięcy aplikacji z App Store

– 701 000 razy zalogowano się na Facebooka.

(fot. Smart Ingights)

źródło: tech.wp.pl
Czytaj: Ile dzieje się w internecie w ciągu jednej minuty?

Kim Dzong Un zakazał stosowania sarkazmu

Wszechpotężny przywódca Korei Północnej i prawdopodobnie jedyny człowiek, który cierpi w tym kraju na nadwagę, słynie między innymi z kompletnego braku zaufania nawet do swoich najbliższych doradców. Reżim tworzy więc dla swoich obywateli kolejne nakazy i zakazy. Tym razem wprowadzono zaawansowaną formę cenzury dla nieposłusznych ludzi i zakazano stosowania zarówno krytyki, jak i sarkazmu.

Urzędnicy organizowali masowe spotkania z mieszkańcami na terytorium całego państwa. Wyjaśniono ludziom, że od teraz karana będzie dosłownie każda, nawet niebezpośrednia krytyka rządu oraz samego Kim Dzong Una. Ostrzeżono również przed wrogimi działaniami „wewnętrznych elementów” i przyłączaniem się do nich.

W życiu codziennym, Koreańczycy mają również uważać na sarkazm. Nawet tak prosty zwrot jak: „To wszystko wina Ameryki” może zostać uznany przez reżim za niebezpośrednią krytykę. Trudno jednak powiedzieć jaką karę mogą otrzymać osoby nieposłużne względem władzy.

Jak donoszą niektóre media, w ostatnim czasie mieszkańcy Korei Północnej coraz częściej wyrażają pewną formę buntu przeciwko Unowi, malując na ścianach budynków nieprzychylne rządowi graffiti. Dyktator doskonale wie, że wolność słowa w tym państwie może szybko przyczynić się do upadku jego rządów.

źródło: zmianynaziemi.pl
Czytaj: Kim Dzong Un zakazał stosowania sarkazmu

FEMA złożyła zamówienie na 5 milionów butelek wody

Tajemnicze działania agencji FEMA (Federalna Agencja Zarządzania Kryzysowego) są uważnie obserwowane i analizowane przez Amerykanów. Mieszkańcy Stanów Zjednoczonych obawiają się, że FEMA może przygotowywać się do jakiegoś wielkiego wydarzenia, np. do stanu wojennego, a wtedy nielojalni ludzie będą zamykani w specjalnych obozach. Wspomniał o tym w zeszłym roku były naczelny dowódca Połączonych Sił Zbrojnych NATO w Europie, emerytowany generał Wesley Clark. Najnowsze zamówienie tej agencji jest bardzo niepokojące.

Jak można przeczytać na stronie Fedbizopps.gov, 24 sierpnia FEMA miała „pilne zapotrzebowanie” na wodę. Zamówiono łącznie 5 milionów butelek wody. Zaznaczono, że pojemniki mogą mieć pojemność tylko 0,5 litra lub 1 litr, ale nie mogą być większe. Woda pitna miała zostać dostarczona w wyznaczone miejsce w ciągu dwóch dni.

Co jeszcze bardziej zastanawia, dostarczone przyczepy mają pozostać w podanej lokalizacji przez następne 30 dni, tj. do 24 września. Trudno powiedzieć do czego przygotowują się władze Stanów Zjednoczonych – katastrofa naturalna? Masowe zamieszki? Wojna domowa?

Jak dobrze wiemy, woda jest człowiekowi niezbędna do przetrwania. Ze strony FEMA widać przygotowania do jakiegoś wydarzenia. Oczywiste jest to, że nawet jeśli ma wystąpić jakaś katastrofa, rządy nie poinformują ludzi aby nie szerzyć „niepotrzebnej” paniki.

źródło: zmianynaziemi.pl
Czytaj: FEMA złożyła zamówienie na 5 milionów butelek wody

Rosyjski system ostatecznej zagłady – zniszczy ludzkość nawet bez rozkazu

To jeden z najbardziej tajemniczych, ale i najbardziej niebezpiecznych systemów wojskowych na świecie. Jeszcze za czasów Związku Radzieckiego władze postanowiły zaprojektować i wybudować instalacje, mające zapewnić ostateczną odpowiedź na próbę ataku nuklearnego. W sytuacji, gdyby USA lub inne państwo zniszczyło rosyjskie wyrzutnie czy też nie byłoby komu odpalić rakiet, system zareaguje sam i odpali ukryte w całym kraju pociski nuklearne. To oznaczałoby konflikt na skalę światową i ogromne zniszczenia oraz skażenie.

Pomysł na system nazywany na zachodzie „Martwa ręka”, a przez Rosjan ” Perimeter”, zrodził się za czasów sprawowania władzy przez Breżniewa. W roku 1974 podjęto decyzję o wybudowaniu instalacji zdolnej do wykonania w pełni automatycznego ataku odwetowego. Przez pierwsze lata prace szły stosunkowo powolnie, jednak dojście do władzy w USA Ronalda Reagana i ogłoszenie przez niego programu „Gwiezdnych wojen” sprawiły, że znacząco je przyśpieszono. Rosja uznała bowiem, że program ten to niemal jawne przygotowania do ataku nuklearnego na jej terytorium. Według dostępnych informacji został on ukończony pod koniec roku 1984.

Przez wiele lat z Rosji płynęły sprzeczne doniesienia. Jedne z nich mówiły o tym, że system ukończono i działa, z kolei inne mówiły, że władze finalnie zdecydowały się odstąpić od projektu. Dopiero w roku 2011 generał Siergiej Karakajew, dowódca rosyjskich Strategicznych Wojsk Rakietowych potwierdził istnienie systemu i jego pełną gotowość do obrony terytorium Rosji. Nie zdradził on jednak żadnych szczegółów, pozwalających ocenić zakres możliwości systemu i jego faktyczną przydatność.

 

 

źródło: tech.wp.pl
Czytaj: Rosyjski system ostatecznej zagłady – zniszczy ludzkość nawet bez rozkazu

Projekt CREDO: Pożycz nauce smartfona, może dostaniesz… Nobla

Projekt CREDO: Pożycz nauce smartfona, może dostaniesz... NoblaCzy zdecydowałbyś się oddać swojego smartfona w ręce naukowców, by z jego pomocą, w czasie kiedy śpisz poszukiwali „nie wiadomo czego”? Nie? A jesli obiecają, że będziesz współautorem każdej publikacji, która w oparciu o te badania powstanie? I, że któraś z tych publikacji może przynieść kiedyś odkrycie zasługujące na nagrodę Nobla? No właśnie. Naukowcy zaangażowani w projekt CREDO liczą na to, że chętnych do tego, by użyczyć swoich smartfonów do badań promieniowania kosmicznego będą tysiące, może setki tysięcy. I obiecują niezwykłą naukową przygodę.

W Instytucie Fizyki Jądrowej Polskiej Akademii Nauk w Krakowie odbyło się w tym tygodniu inauguracyjne spotkanie projektu CREDO (Cosmic-Ray Extremely Distributed Observatory), który zdaniem jego pomysłodawcy, dr hab. Piotra Homoli ma pokazać, że bez inwestycji i bez pełnych założeń, co do oczekiwanych wyników, można prowadzić fundamentalne badania naukowe. O szczegółach i celach projektu z dr Homolą rozmawiał Grzegorz Jasiński.

CREDO, to projekt, który ma zgromadzić właściwie bezprecedensową grupę badaczy, bo niekoniecznie naukowców. To ma być projekt oczywiście kierowany przez naukowców, ale ma być wpierany przez zwykłych ludzi, a nawet przez ich smartfony. Co chcecie państwo zbadać i w jaki sposób?

My przygotowujemy nieoczekiwane odkrycie naukowe. Czy w ogóle możne zaplanować nieoczekiwane odkrycie naukowe? Otóż, ta strategia mieści się właśnie w programie CREDO. My po prostu, zamiast testować konkretny model teoretyczny, zastanawiamy się jaką infrastrukturą dysponujemy i jakie są dane, które mogą być interesujące. Dochodzimy do wniosku, że wystarczy włączyć przysłowiowy guzik, żeby faktycznie otrzymać całkowicie nowe i być może o fundamentalnym znaczeniu, wyniki naukowe. Konkretnie chodzi nam o sprawdzenie, czy przypadkiem promienie kosmiczne, które docierają do Ziemii, nie docierają do niej frontami. Być może te fronty mogą być bardzo rozległe. Jeżeli wymiary frontu sięgają skali kuli ziemskiej, potrzebowalibyśmy bardzo rozległej infrastruktury do wykrycia takiego zjawiska. Obserwatoria, które zbierają dane obecnie, są zlokalizowane bardzo wąsko. Największe obserwatorium, Pierre Auger Observatory, pokrywa 3 tys. km kwadratowych w Argentynie. To jest bardzo dużo, ale dla obiektu o skali globalnej, to jest bardzo mało.

I nagle okazuje się, że część tej potrzebnej infrastruktury – drobną, ale istotną – każdy z nas nosi przy sobie, nosi w kieszeni. To po prostu kamera naszego smartfona.

Tak jest. Nie tylko olbrzymie, super profesjonalne detektory mierzą promieniowanie kosmiczne. Każdy smartfon może działać jako detektor badający fundamentalne zjawiska w przyrodzie. Wystarczy ściągnąć tylko odpowiednią aplikację i istniejące projekty. Są w tym momencie dwa projekty organizujące smartfony w sieci. Można znaleźć stronę, ściągnąć aplikację i przyczyniać się do rozwoju nauki dużego kalibru. Nie tylko to. Są też zastosowania o bardzo dużym i ważnym znaczeniu społecznym, np. jest szansa, żeby przy pomocy infrastruktury CREDO przewidywać trzęsienia Ziemi. Są już wskazania w literaturze, że takie analizy da się wykonać w ramach istniejących obserwatoriów. A jeżeli zorganizowalibyśmy te obserwatoria, czy też pojedyncze detektory, takie jak smartfony, w ogólnoświatową sieć, oczywiście możliwości do analizy byłyby nieporównywalnie większe. I tym samym, mielibyśmy szansę, żeby ocalić ludzkie życie. Więc chodzi nie tylko o fundamentalną naukę, ale również bardzo praktyczne zastosowania.

Mówi pan o promieniowaniu kosmicznym, o jakich konkretnie cząstkach mówimy?

Nie robimy założeń. To jest podstawowe założenie eksperymentu CREDO. W związku z tym, że nie testujemy żadnego konkretnego modelu, otwieramy nasze umysły tak bardzo, jak to tylko możliwe i chcemy zaobserwować to, co da się zmierzyć przy pomocy globalnej sieci. Nikt dotąd nie próbował. Być może to będzie zupełnie nieoczekiwane zjawisko. Być może żaden z istniejących modeli, żadna z istniejących teorii, nie będzie dobra, aby je wyjaśnić. Być może będziemy potrzebowali nowej teorii i to jest właśnie nasza nadzieja na dokonanie tak długo oczekiwanego przełomu w nauce.

Oczywiście tu jest pewne ograniczenie, dotyczące parametrów kamer smartfonów, które mamy do dyspozycji. one są różne, ale zapewne wiążą je pewne charakterystyczne cechy elektroniki. Co w takim razie może zostawić w nich ślad?

Każda cząstka o odpowiednio dużej energii może wywołać ślad. Najczęściej są to miony. Miony wtórnego promieniowania kosmicznego. Natomiast to, co pan powiedział jest bardzo istotne, bo faktycznie gdybyśmy mieli opierać się wyłącznie na smartfonach, to byłoby zbyt mało. Dlatego my chcemy połączyć infrastrukturę komórkową, nazwijmy ja w ten sposób, z infrastrukturą naukową. Bardzo ważna jest ta współpraca. Jest ona istotnym, może nawet kluczowym elementem strategii CREDO. Potrzebujemy infrastruktury badawczej, potrzebujemy infrastruktury społecznościowej i z tego chcemy zrobić wielką naukę.

Wspomniał pan o mionach, o promieniowaniu wtórnym, jak rozumiem to wiąże się z rozpraszaniem promieniowania kosmicznego w atmosferze.

Ogólniej mówiąc, oddziaływaniami cząstek, które wpadają do atmosfery. One oddziałują z molekułami atmosfery. Powstają cząstki wtórne, m.in. miony.

W jaki sposób można sobie wyobrazić taki sygnał, który mógłby się pojawić na ekranie naszej komórki. Gdyby ktoś chciał po takiej nocnej sesji obserwacyjnej sprawdzić, czy coś się nie wydarzyło, rozumiem, ze nie będzie miał takiej okazji?

No, być może będzie. To, co zobaczymy, po przebudzeniu się, na ekranie komórki może być faktycznie częścią większej całości. I to jest właśnie kluczowy punkt, że pojedyncza komórka, pojedynczy obraz nie powie nam wiele. Natomiast, jeżeli wejdziemy na odpowiednią stronę, czy zastosujemy odpowiedni program do analizy danych w skali globalnej, nagle może okazać się, że zobaczyliśmy… nagrodę Nobla.

Możemy nawet liczyć na to, że – w pewnym sensie – będziemy w stanie ją otrzymać. Współautorami prac, które powstaną na bazie tych obserwacji będą tzw. aktywni uczestnicy programu. Co to znaczy być aktywnym i pasywnym uczestnikiem programu CREDO?

Wymagania, co do aktywności, są bardzo proste. Wystarczy w jakiś sposób przyczynić się do istnienia. działania i rozwoju projektu. Przyczynienie się, to oznacza, np. udział w dyskusji, np. zainstalowanie aplikacji do detekcji promieni kosmicznych, np. uczestnictwo w pracowni studenckiej na uniwersytecie, która jednocześnie jest stacją CREDO. Jeżeli chodzi o członkostwo pasywne, tutaj żadnych wymagań nie ma. Jeżeli po prostu interesujesz się tym tematem, przystąp do współpracy. Będziesz się patrzył, aż ci się spodoba na tyle, że przyłączysz się aktywnie.

Tyle, że trzeba mieć tzw. „członków wprowadzających”…

Tak, chcielibyśmy faktycznie przynajmniej jakąś tam elementarną „dopuszczalność” do projektu wprowadzić. Kto się zna najlepiej na nauce? Osoby które mają faktycznie wykształcenie w naukach przyrodniczych. Więc wystarczy kontakt z jednym z takich członków, oni będą mieli specjalny status eksperta. Wystarczy przedstawić swoją kontrybucję, czyli swój udział w projekcie, swoje plany, swoje zamiary, swoje ambicje. I to wszystko. Nawet wystarczy przedstawić swoją komórkę z aplikacją.

Ponieważ państwo zapowiadacie, że faktycznie ci tak zwani „active members”, czyli aktywni uczestnicy będą współautorami prac, które powstaną na podstawie wyników tych badań, no to można się spodziewać przynajmniej jednego rekordu, to znaczy rekordu liczby współautorów pracy. Tutaj prym wiedzie Wielki Zderzacz Hadronów, CERN, tam te rekordowe liczby to jest bodajże 5 tysięcy. Tutaj wydaje się, że pobicie tego rekordu będzie najprostsze.

Na to liczymy, na przykład możemy się w ramach rekreacji umysłowych zastanowić co edytorzy czasopism naukowych zrobią, otrzymując propozycję wydania artykułu z milionem autorów. Tu trzeba będzie również jakiś wynalazek wprowadzić w tej dziedzinie. Tak, że jesteśmy innowacyjni pod każdym względem.

Proszę mi powiedzieć na koniec jak szybko spodziewa się pan takich pierwszych zauważalnych rezultatów, w postaci popularyzacji tej idei, zgłaszających się osób, ściągnięć aplikacji. Jak szybko ma pan nadzieję, że to się stanie i jak szybko powinno się to stać, żeby projekt nabierał rozmachu dającego nadzieję na rzeczywiste odkrycia.

Rzeczywistego odkrycia mogliśmy właściwie dokonać już dzisiaj, podczas inauguracji. Inauguracja kolaboracji polegała na tym, że zaprezentowaliśmy po raz pierwszy mapę zgodną ze strategią CREDO, zawierającą rzeczywiste dane ze stacji w Krakowie, stacji uruchomionej bardzo niedawno, oraz kilku stacji z sieci HiSPARC w Holandii, Danii i Wielkiej Brytanii. Ta mapa niestety pokazała – niestety albo właściwie nie trzeba tego wartościować – ta mapa pokazała sygnał losowy, czyli zarejestrowane cząstki raczej nie przybyły do nas jednym frontem, raczej to są losowe zdarzenia. Kolejne mapy będą powstawać sukcesywnie w ciągu najbliższych dni. Jest bardzo wiele chętnych detektorów, chętnych operatorów edukacyjnych i naukowych, którzy chcą przystąpić do CREDO. Liczba danych będzie narastać, liczba pokrycia globu detektorami będzie wzrastać i z każdym dniem powinna być większa szansa faktycznie na to wielkie odkrycie. Ale nie mamy żadnych założeń co do tempa. Oczywiście im szybciej tym lepiej, ale ważna jest też jakość, ważne jest żeby analiza była przeprowadzona z głową i żeby nie przeoczyć czegoś ważnego.

Link do aplikacji DECO można znaleźć na stronie credo.ifj.edu.pl

Czytaj więcej na http://www.rmf24.pl/nauka/news-projekt-credo-pozycz-nauce-smartfona-moze-dostaniesz-nobla,nId,2262168#utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=firefox

źródło: rmf nauka
Czytaj: Projekt CREDO: Pożycz nauce smartfona, może dostaniesz… Nobla

"Halo, tu agent specjalny. Nie rozmawiam przez telefon, rozmawiam przez własną dłoń"

I to wcale nie jest szalone. Gadżet o nazwie Sgnl to pasek do zegarków z wbudowanym mikrofonem. W momencie, gdy pasek połączony jest za pomocą Bluetooth ze smartfonem, można odbierać połączenie po prostu przykładając do ucha rękę. Pustą rękę.
źródło: tech.wp.pl
Czytaj: „Halo, tu agent specjalny. Nie rozmawiam przez telefon, rozmawiam przez własną dłoń”

Projekt FormaRelaksu 2015 – wszystko co fajne i ciekawe. Niefajne rzeczy też tu są. Przewidywane uruchomienie: Uruchominy. Oglądasz wersję beta i zawsze taka będzie, ponieważ serwis cały czas jest rozwijany by był Fajny i Ciekawy.